Autor:Jarosław Gniadek; fot. Asseco Resovia
  12.12.2016 godz. 10:25  |   0

Jarosław Kubiak, trener Jastrzębskiego Węgla o weekendowych meczach


W niedzielę Jastrzębski Węgiel zdobył w Rzeszowie punkt, przegrywając po tie-breaku z Asseco Resovią i wskoczył na 1. miejsce tabeli grupy A. Dzień wcześniej jastrzębianie pokonali u siebie 3:1 dotychczasowego lidera BBTS Bielsko-Biała.

 

- Zagraliśmy dwa mecze dzień po dniu bo trener rzeszowian Jacek Podpora prosił o przełożenie na tę niedzielę spotkania z następnej kolejki. Mieliśmy zagęszczenie terminów, bo i sobotni mecz z Bielskiem i drugą ligę, ale zawsze staramy się iść na rękę w takich sprawach, jeśli ktoś prosi o zmianę terminu – mówi trener Jastrzębskiego Węgla Jarosław Kubiak.

- Jeśli chodzi o mecz z BBTS to miałem na niego trochę inny pomysł, ale... I tu muszę wrócić do tematu niefortunnego terminu finałów Młodej Ligi, a przecież cała praca i rywalizacja idzie w kierunku tego, by w nich zagrać. Termin w okresie maturalnym praktycznie wyłącza chłopaków mających zdawać egzaminy, bo oni w połowie maja będą w ferworze innej, szkolnej walki, a my razem z Akademią Talentów kładziemy duży nacisk na naukę i na to, by zdawalność matury nadal była stuprocentowa. No więc stąd te historie z różnymi składami drużyny. Nie mogę sobie pozwolić, by w finałach wystapili maturzyści. Dla nich są więc przede wszystkim rozgrywki drugiej ligi, bo po co tutaj mają się przygotowywać, grać w zespole, z którym nie wystąpią w finałowej fazie. W Młodej Lidze grał więc inny skład. Trochę bardziej eksploatowani są starsi zawodnicy. Przeciwko BBTS wspierali nas Marcin Ernastowicz i Radosław Gil – wyjaśnia trener Kubiak.

- Generalnie po weekendize nie jestem usatysfakcjonowany wynikami. Nie jestem zadowolony kiedy przegrywam. Nawet seta z BBTS, który bielszczanom się nie należał. W sobotę jednak zwyciężyliśmy 3:1. Młode chłopaki z drugiej klasy udźwignęły ciężar spotkania – Patryk Czyrniański i Maciej Krysiak byli głównymi postaciami – i pokazały, że pracujemy, że młodość walczy. Co do meczu w Rzeszowie, to gdyby rywale do końca utrzymali poziom z pierwszego seta, to nie mielibyśmy nic do powiedzenia. Znakomicie grali zagrywką, strzelali do nas jak do kaczek. Z czasem jednak ich koncentracja spadała, a my dochodziliśmy do siebie, bo po czterech godzinach w busie i stanięciu do meczu praktycznie z marszu potrzebowaliśmy trochę czasu, by się rozkręcić. Rywalizacja się wyrównała, udało nam się doprowadzić do piątego seta i wywieźć z Rzeszowa jeden punkt – opowiada szkoleniowiec Jastrzębskiego Węgla.

 Przejdź do forum (0)

Dołącz do rozmowy o tej wiadomości na forum

POWIĄZANE INFORMACJE

...

Newsletter

sponsor tytularny

Ten serwis wykorzystuje pliki cookies

Używamy cookies i podobnych technologii m.in. w celu świadczenia usług i w celach statystycznych. Możesz określić warunki przechowywania lub dostępu do plików cookies w Twojej przeglądarce, w jej ustawieniach. Jeżeli wyrażasz zgodę na zapisywanie informacji zawartej w cookies, kliknij „Zamknij”. Jeżeli nie wyrażasz zgody – zmień ustawienia swojej przeglądarki. Więcej informacji znajdziesz w naszej Polityce cookies

Zamknij